23.09.2015

Nowe rozdziały #14

Informacyjnie - jak zwykle zapraszamy do stron pt "Urodziny!" , "Ask". Oblivion również dodała nasz Fanpage, znajdujący się na Facebooku, do którego również gorąco zapraszamy byście i na tym portalu społecznościowym mieli wgląd na to, co się dzieje na naszym Katalogu! No i oczywiście serdecznie otwieramy szeroko ramiona, byście wzięli udział w konkursach jak i głosowaniu na blog miesiąca - wrzesień! Wyniki dopiero w październiku, więc jeśli chcesz by Twój ulubieniec wygrał - głosuj! 

A teraz przedstawiam Wam nowości, które pojawiły się na poszczególnych blogach:

Autor: Selena Feltson
Kategoria: Dramione

"– Chyba nie da się już uratować tego eliksiru, panno Granger – stwierdził profesor Slughorn, który pojawił się obok niej nie wiadomo skąd. – Niestety, ale jestem zmuszony wystawić pannie Trolla. Bardzo mi przykro.

– Oczywiście, panie profesorze. Pan, jako nauczyciel, powinien być sprawiedliwy – powiedziała Gryfonka. Jej głos normalny, choć wyglądała jakby miała zemdleć. Oparła się o stolik, próbując ukryć wściekłość. Czy naprawdę nie dało się nic zrobić, uratować? Zajrzała do kociołka. W środku znajdowały się resztki jej pracy i… Malutkiej Bombki Postachu.

Hermiona doskonale znała tę rzecz, ponieważ George wypróbował ją na niejadalnej zupie Ginny w wakacje. Ruda była wściekła, choć wybaczyła bratu to zachowanie, gdyż to co ugotowała rzeczywiście nie nadawało się do jedzenia.
Tylko kto jej mógł to podrzucić? Odwróciła się instynktownie. Pierwszym, co zobaczyła, był Malfoy, próbujący nie roześmiać się na głos. Po prostu chichotał, patrząc w jej oczy, jak gdyby nigdy nic.
Już ja ci dam, żmijo, ty karaluchu jeden – pomyślała Hermiona, zaciskając usta.
– Koniec czasu! – ogłosił nauczyciel. Potem ruszył między stolikami, oglądając eliksiry. – Najlepszy eliksir wykonał Draco Malfoy. Gratulacje, Slytherin otrzymuje trzydzieści punktów. Dziękuję, widzimy się na następnych zajęciach. (...)"
________________________________________________________________

Autor: Selena Feltson
Kategoria: Dramione

"Był szczęśliwy, kiedy szedł na kolację. Dzień dobiegał końca, czas przebywania z Diabłem też, a dodatkowo wszyscy przy stole Slytherinu udostępnili im miejsce. Podczas, gdy inni gnieździli się na dwóch krańcach stołu, oni mieli cały środek dla siebie. Draco wypił szklankę soku, jak to zawsze czynił po zjedzeniu kolacji. Poczuł się dziwnie senny, chociaż była dopiero godzina dziewiętnasta. Ziewnął potężnie.– Jestem padnięty – mruknął. Jego głos brzmiał, jakby miał katar, przez spinacz znajdujący się na nosie.

– Smoku, jest sobota.

– Wiem.
– No właśnie. Nie możesz iść spać w sobotę o DZIEWIĘTNASTEJ.
– Owszem, mogę i zaraz to uczynię – powiedział i wyszedł z Wielkiej Sali, ponownie przy tym ziewając. Zabini od razu pomyślał, że to pierwsze Halloween, którego nie spędzą na straszeniu pierwszoklasistów. (...)"

________________________________________________________________
Autor: Lusia Na
Kategoria: Dramione

"Następnego dnia rano Hermiona wraz z córką stanęły pod willą Malfoya. "Jezu, jaka wielka" pomyślała. Nigdy nie widziała czegoś podobnego. Wielki biały dom otoczony był ogrodem, w którym rosło mnóstwo kwiatów i innych roślin. Trawnik był równiuteńko przycięty, jakby spod linijki. Nawet jedno źdźbło nie wystawało ponad poziom.Brunetka pomyślała, że musi tu pracować mnóstwo ludzi. Utrzymanie takiej wielkiej posiadłości w idealnym stanie musi wymagać dużo czasu.

- Mamo, wchodzimy? - Zoey pociągnęła ją za rękę.

- Och, oczywiście, zamyśliłam się. - Hermiona uśmiechnęła się do córki.
Zadzwoniły do drzwi.
- Kto tam? - zapytał głos z domofonu.
- Hej, to my! - zawołała Zo.
- Wchodźcie.
Furtka zabrzęczała. Dziewczynka pchnęła ją i pobiegła w stronę drzwi do domu. Nacisnęła klamkę i weszła do środka.
- Zoey! Przed wejściem należy zapukać! - skarciła córkę Hermiona.
- Witajcie - rozległ się głos ze środka.
- Tata! - zawołała dziewczynka
- Cześć, mała. - Draco z uśmiechem pogłaskał Zo po głowie, rozwalając misternie ułożoną przez matkę fryzurę, która składała się z drobnych pasem włosów ułożonych i spiętych wsuwkami. Mała uciekła z piskiem, a Hermiona posłała Malfoyowi karcące spojrzenie. Zresztą, już kilka razy złapała się na tym, że miała ochotę go strofować , jakby wciąż był dzieckiem.
- Może pójdziesz pobawić się ze Scorpiusem w ogrodzie? - zaproponował Draco blondyneczce. - Strasznie się za tobą stęsknił. W tym czasie ja i mama obgadamy najważniejsze sprawy. (...)"


________________________________________________________________
Autor: Mrs M.
Kategoria: Dramione

"— Ostrożnie — powiedziałam, kiedy odbierał ode mnie Sophie. Wyszłam z samochodu zaraz za nim; nawet nie zamknął samochodu, jakby w tej chwili nie liczyło się nic więcej oprócz jak najszybszego dotarcia do środka — zresztą, tak też było.
Przed szpitalem czekał już lekarz, który zapewne właśnie dzisiejszego wieczora, wraz z dwoma pielęgniarkami, odbywał dyżur. Odebrał od Malfoya moją córkę i zniknął za drzwiami. Przerażona spojrzałam na blondyna, a paraliżujący strach sprawił, że nie potrafiłam ruszyć się z miejsca. Dopiero kiedy Draco złapał moją dłoń i pociągnął za sobą do środka, nie mówiąc przy tym nic, ponownie otrzeźwiałam. Spojrzałam na nasze złączone dłonie i wciągnęłam mocniej powietrze. On zdawał się jednak tego nie widzieć albo zupełnie nie zwracał na to uwagi. Zamyślenie trwało jednak sekundę, Sophie była dla mnie ważniejsza od relacji, jaka zaczęła się tworzyć między mną a nim. Dopiero później, kiedy przyszła chwila spokoju, mogłam spokojnie przeanalizować każdą sytuację, każdą rozmowę… Ruszyliśmy wzdłuż korytarza, nie zważając na nic. Malfoy wiedział gdzie iść, ja za to nie miałam pojęcia, dlatego całkowicie mu zaufałam. Stanęliśmy przed drzwiami; Draco spojrzał na mnie i puścił moją dłoń, pozostawiając dziwną pustkę, której nie potrafiłam wytłumaczyć. (...)"
________________________________________________________________
Autor: Hermiona Malfoy
Kategoria: Dramione

"Uczniowie zaczęli wychodzić z przedziałów i wypatrywać przyczyny przerwania jazdy. Zrobiło się ciemno, a wszystkie kolejowe światła nagle, dziwnie zgasły. Draco i Blaise, patrzyli na siebie z przerażeniem, ale nie opuścili bezpiecznego miejsca spoczynku. Lunął deszcz, a za oknem pojawiły się dziwne, niezidentyfikowane smugi, które latały raz w jedną, raz w drugą. Próbowały się dostać do środka poprzez rozbicie szyb, które zrobione był z grubego, magicznego szkła. W pewnym momencie, pociąg zadrgał. Blondyn, zbladł ze strachu, a na korytarzu zaczęto krzyczeć. Te stwory, te demony dostały się do środka. Latały po całym pociągu. Szukały czegoś, szukały czegoś uporczywie. (...)"
________________________________________________________________
Autor: Salvio Hexia
Kategoria: Dramione

"W snach i w życiu nic nie przerażało bardziej niż niewiedza. To ona była największym strachem. Mądrość płynąca w słowach potrafiła nas ostrzec i przygotować do niebezpieczeństwa. Najgorszy był lęk przed nieznanym. Rzecz, której się boimy, może być niewielka. Ale strach przed jej nieznaną nazwą, jest jak niemożność otworzenia oczu na świat. A wszystko co widzisz, jest ciemnością, której twoje oczy nie rozumieją. (...)"
________________________________________________________________
Autor: Ashta
Kategoria: Dramione

"Prorok Codzienny był przekładany z rąk do rąk, a Hermiona uznała, że papier, na którym go wydrukowano jest ładny. Tyle razy już widziała ten nagłówek i czytała całą treść, że tylko kolor w całym wydaniu jej się podobał. No, może też życzenia na stronie siódmej. Wytłumaczyła wszystko i chyba tylko Ron był z niej dumny. Jej kochany Ron. Reszta była zbyt oburzona, aby zwrócić na nią uwagę. Tylko Ginny siedziała jakoś cicho, bawiąc się włosami. Granger wiedziała, że obwinia się o tą całą sytuację. Ale to nie była jej wina. Sama podjęła decyzję. (...)

________________________________________________________________

Autor: M
Kategoria: Dramione

"- Kochanie, zapłacisz? - zapytał Hermionę blondwłosy mężczyzna, pochylając się nad nią. Po raz kolejny owionął ją jego zapach, a ona pomyślała, że nie tylko do wina ma dobry gust. - Zapomniałem portfela.
- Oczywiście - udała, że wzdycha, uśmiechając się do siebie pod nosem, gdy ekspedientka obdarzyła ją niezadowolonym spojrzeniem. Zapłaciła kartą, kątem oka dostrzegając zdziwienie towarzysza. Spakowali szybko zakupy do siatek, które natychmiast od niej zabrał.
- Chodź, kochanie - objął ją ramieniem, świadom, że ekspedientka wciąż za nimi patrzy. Gdy tylko zniknęli za rogiem i kobieta nie mogła ich dostrzec, strąciła jego rękę ze swojej talii.
- Koniec szopki - mruknęła, przyspieszając kroku. Dorównał jej bez problemu
- Przynajmniej było zabawnie - zauważył.
- Jak komu - burknęła pod nosem.
- Nie znasz się na żartach - spróbował ją sprowokować.
- Powiedział facet, który wciąż odwraca się ze strachem na dźwięk nazwiska Moody’ego - odwdzięczyła się.
- Dodała kobieta, która miała zęby jak wiewiórka - odgryzł się.
- Oj, Malfoy, Malfoy - udała, że wzdycha. - Zęby można zmniejszyć i nie mieć z nimi problemu. Nadętą fretką zostaje się na zawsze. (...)"
________________________________________________________________

Życzę Wszystkim miłego czytania! :)
Pozdrawiam!

~ Ana Bella

2 komentarze:

  1. Później popatrzę co tam naskrobałyście. Ja chciałam Was najmocniej przeprosić za to, że jeszcze nie wstawiłam buttona do siebie na Tying The Nott i obiecuję zrobić to dziś : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowało mnie 1, zaraz lecę czytać!

    OdpowiedzUsuń

szablon wykonany przez oreuis