03.05.2017

Nowe rozdziały #28

Witajcie!
Co u Was słychać? Jak minęła Wam majówka? Moja nadal trwa i jestem z tego faktu bardzo zadowolona! Przy okazji chciałybyśmy życzyć wszystkim tegorocznym maturzystom połamania długopisów! Matury zaczną się już jutro i, z tego co się orientuję, będą łącznie trwać prawie do końca maja. Jeszcze raz życzymy powodzenia!
Dziś króciutki nie tylko wstęp, ale i cały post. Od opublikowania ostatnich nowych rozdziałów zgłoszonych zostało dziewięć nowych rozdziałów. Oto one:
Autor: Shelley.
Kategoria: Dramione

— Hogwart jest olbrzymi, Granger, a ta dziewczyna może być wszędzie. No chyba, że możesz mi zagwarantować, że znasz sposób, dzięki któremu znajdziemy ją w kilka minut. W takim wypadku, zwracam honor — rzucił nonszalancko.
— A właśnie, że znam — powiedziałam nagle, patrząc na niego z determinacją. Gdy odwzajemnił moje spojrzenie, dodałam: — Malfoy, słyszałeś może o Mapie Huncwotów?
Autor: BellatriX
Kategoria: Jamione

- Hermiono- zaczęła ciepło- łzy nie są oznaką słabości. Jesteśmy tutaj same i Godryk świadkiem, że ja cię za nie nie potępiam. Każdy miewa gorsze chwile, a ja jestem tutaj, by ci pomóc, mówiłam ci.
- Dziękuję, Lily... W rzeczywistości mam do ciebie jedną prośbę- nie uśmiechała się.
- Zrobię wszystko, by móc ją spełnić- zapewniła radośnie Evans.
Hermiona spojrzała na nią badawczo, lecz Lily nie uchyliła się przed intensywnością jej wzroku. Podziwiał ją za to.
- Uznam, że tego nie powiedziałaś. Podejmij decyzję, gdy przedstawię ci moją prośbę- poczekała, aż kiwnie głową.- Proszę, pogódź się z Severusem.

Autor: Mrs M.

Kategoria: Dramione

Siedzieliśmy w ciszy, jakby żadne słowa nie mogły przejść przez nasze gardła. Wokół ludzie chodzili, normalnie rozmawiali się uśmiechali, a my trwaliśmy w swoim smutku, chociaż powinniśmy walczyć. Zupełnie jakbyśmy poddali się już na samym początku, nawet nie przekraczając linii startu. Coś było nie tak i oboje bardzo dobrze zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Choroba znowu zaatakowała, ale tym razem o wiele silniej, dając małe szanse na zwycięstwo. Zaatakowała w chwili, gdy moja Sophie była zbyt słaba, bezbronna, by obronić się sama. Miały zrobić to za nią antybiotyki, leki…
Stracone nadzieje zabierają oddech, zatrzymują serce. Brak wiary był najgorszym, co mogło się w tej chwili nam przytrafić.
— Jak z nią? — zapytał, gdy cisza zdawała się ciągnąć w nieskończoność.
— Niezmiennie — odparłam.
Kiedy zaczęła się ceremonia, wstałam i podeszłam do Sophie. Przez godzinę trzymałam ją za rączkę, chcąc zapamiętać ten dotyk. Chłonąć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Starałam się nie myśleć o tym, że już nigdy więcej nie usłyszę jej śmiechu, nie zobaczę jej oczu. Ta myśl sprawiała zbyt wiele bólu, by mogła być prawdziwa.
— Dzisiaj wcale nie żegnamy Sophie… — zaczął mówić ksiądz.
Mówił o pięknych pięciu latach. O walce, jaką toczyła moja Sophie i którą przegrała — chociaż według niego nie była to porażka, a zwycięstwo w każdym tego słowa znaczeniu. Nie za bardzo wiedziałam, w którym aspekcie ta wojna została wygrana. Mówił o dzieciństwie, wypełnionym pięknymi wspomnieniami, pamiątkami, które zostały po moim dziecku. Były również słowa, które kierował głównie do mnie i Olivera — o niegasnącej nadziei i sile, jaką powinniśmy w sobie znaleźć. Po tym fragmencie przestałam słuchać.
Rozejrzałam się wokół siebie, patrząc jak nieznajome osoby płaczą, słuchając kazania duchownego. W tym całym tłumie szukałam jednego człowieka, ale nigdzie nie mogłam dostrzec znajomych blond włosów. W końcu przestałam się rozglądać, bo powinnam była skupić swoje myśli na Sophie, nie na nieobecnym Malfoyu. W tym momencie coś we mnie pękło, jakieś resztki nadziei. Po kilku minutach poczułam na dłoni uścisk i zauważyłam Olivera, stojącego obok mnie. Mimowolnie oparłam swoją głowę o jego ramię, przymykając oczy. Potrzebowałam kogoś obok. Dzieliłam się z nim bólem, płacząc. Ogarniała mnie coraz większa panika związana z tym, że to wszystko dzieje się naprawdę — i nie ma już żadnego odwrotu.
Autor: Eirawen || Tł.: Rzan.

Kategoria: Dramione

Zdrada, przekleństwo, długi i w końcu „Chcesz... bym urodziła ci syna?” Jednak na decyzję, która mogła okazać się najlepszą lub najgorszą, jaką kiedykolwiek podjęła Hermiona, zaważyła chęć zemsty.

TEMATYKA: Zaaranżowane małżeństwo, problemy rodzicielskie, ciąża/dzieci, rozwój postaci
Autor: Charlotte Petrova
Kategoria: Dramione

– Teleportuję nas.
Hermiona spogląda na niego niepewnie. Jej serce bije jak szalone, a w umyśle pojawiają się przebłyski wspomnień; niemal czuje chłód marmurowej posadzki w Malfoy Manor i słyszy złowieszczy śmiech Bellatriks.
Jak przez mgłę widzi wyciągniętą w jej stronę dłoń Draco. Z lekkim wahaniem ściska ją i po chwili czuje, że wszystko – łącznie z nią – zaczyna wirować.
Na peronie 9 i ¾ pozostaje po nich tylko błysk światła.

– Granger… Obudź się…

Mocniej ściska jej ramię i potrząsa nim lekko. Musi obudzić dziewczynę, bo nie wie, czy będzie w stanie powstrzymać swoje podekscytowanie i determinację do momentu, w którym sama postanowi wstać. Wie, że jest wczesna godzina, najpewniej koło szóstej, może wpół do siódmej, ale musi powiedzieć Hermionie o tym, że znalazł składniki.
W końcu dziewczyna zaczyna wiercić się na łóżku i otwiera oczy. Zaspana rozgląda się i podskakuje, widząc pochylonego nad nią chłopaka. Następnie marszczy brwi, próbując dostrzec coś więcej niż błękitne, lśniące oczy Draco.
– Co się stało? – szepcze zachrypniętym głosem.
– Mam to… – mówi Draco i wygina usta w lekkim uśmiechu. – Mam brakujące składniki!
Autor: Vivianne Peverell
Kategoria: Dramione

- Chcesz całą chwałę i sławę zatrzymać dla siebie? – uniósł brew – Zapewniam, że już prędzej Potterowi się uda. Właściwie, to dość prawdopodobne, znając moje szczęście.
- Nie mogę się nie zgodzić. Czara musiałaby mieć niestrawność, aby wyrzucić karteczkę z niechlujnym „Malfoy”.
Draco prychnął cicho.
- Pasowałoby, żeby najpierw ten cały pokręcony plan się udał. Nie mamy pewności, co do skuteczności zaklęcia.
- Ja mam pewność – Hermiona założyła ręce na piersi.
- O, a to coś nowego – przewróciła oczami.
- To MÓJ plan, więc musi się udać.
- Skromna, jak zwykle.
- Powiedział Malfoy.
Autor: zakręcona01

Kategoria: Historie o Hermionie

Szatynka nie musiała długo patrzeć na zdjęcie, by poznać Remusa Lupina i Syriusza Blacka, tyle że młodszych. Przejechała ręką po zdjęciu, było lekko zakurzone. Następnie znalazła mężczyznę podobnego do Harry’ego – pewnie jego tatę. Niestety, nie doszukała się Lily Potter. Najzwyczajniej w świecie nie umiała jej rozpoznać. Wiedziała, że miała takie same oczy jak Harry – intensywnie zielone, jednakowoż zdjęcie było w biało-czarnych barwach, co jej tego nie ułatwiło. Spojrzała po kolejnych osobach, nie znajdowały się tam tylko osoby z Gryffindoru. Chyba zdjęcie było robione całemu rocznikowi. Odnalazła na fotografii Snape’a. Wszędzie by go poznała – za bardzo w pamięć jej zapadły te przetłuszczone włosy i czarne jak węgielki oczy. 
– I co? Rozpoznałaś kogoś? 
– Tak – odpowiedziała po chwili. – Widzę tutaj Syriusza Blacka, profesora Lupina, Snape’a, tatę Harry’ego. – Wymieniała, po czym trochę przybliżyła zdjęcie do twarzy, by zobaczyć, czy czasem się nie pomyliła. – To mama Harry’ego. – Wskazała palcem na drobną dziewczynę z wielkim uśmiechem na twarzy. Miała długie, splecione w warkocz włosy.
– Dokładnie. – Minerwa kiwnęła głową. – Tutaj jest osoba, o której przed chwilą rozmawiałyśmy. – Wskazała wysokiego, szczupłego chłopaka o lekko rozczochranych włosach. – Anthon Nott.
I w tej edycji to by było na tyle. :)
E.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

szablon wykonany przez oreuis