07.12.2016

7 pytań do Arcanum!

Konkurs świąteczny -> klik!
Nasz snapchat -> kataloggranger

Witajcie! 
Jak dawno mnie tutaj nie było! Przepraszam, że tak mnie wywiało, miałam wiele zobowiązań szkolnych, które stety czy niestety, musiałam dotrzymać. Nie była to dla mnie przyjemność, zwłaszcza jeżdżenie na praktyki do Politechniki Poznańskiej. O siódmej rano wyjeżdżałam ze swoją klasą, a o siódmej wieczorem byłyśmy z powrotem pod szkołą! Wykańczający tydzień z ogromną ilością popołudniowego snu. :( 
Pogoda z dnia na dzień staje się coraz zimniejsza. Już parę razy w moich stronach zagościł śnieg, niestety tego samego dnia dość szybko znikał. Serce mi się krajało, bo bardzo lubię, gdy w grudniu naprawdę widać tę magię zbliżających się świąt. Jak u Was to wszystko wygląda?
Też uważacie, że ten rok dość szybko przeminął? Mam wrażenie, jakby dopiero co się rozpoczął. Z jednej strony nawet się cieszę z tego, że już niedługo będzie nowy. Ten był jeden z najmniej lubianych przeze mnie. Tyle się w nim działo, że aż czasem nie mogłam za tym wszystkim nadążyć! 
Skoro mowa już o końcu, to macie jakieś małe plany na Sylwestra? Pochwalcie się śmiało w komentarzach! Jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób lubicie spędzać dni wolne od szkoły, pracy, studiów, itp. :) 

Dzisiaj przychodzę do Was z garstką pytań, które zostały zadane Arcanum! Jestem pewna, że nie zawiedziecie się na odpowiedziach, gdyż widać, że autorka bardzo się starała rozwinąć wystarczająco swoją wypowiedź. :) Gratulujemy raz jeszcze wygranej i życzymy dalszych sukcesów! 
1. Prowadzisz w sumie cztery blogi - dwa z opowiadaniami, pisanymi przez Ciebie, i dwa, które są tłumaczeniem innych opowiadań. Jak udaje Ci się pogodzić wszystkie obowiązki domowe z prowadzeniem blogów? 

Mogłoby się wydawać, że prowadzenie tylu blogów zajmuje wiele czasu, ale obecnie w ogóle tego nie odczuwam, chociaż bywały momenty, kiedy ledwo ze wszystkim się wyrabiałam. Moja blogowa kariera rozpoczęła się ponad rok temu, kiedy to zaczęłam publikować swoje pierwsze tłumaczenie. Potem wzięłam się za kontynuację historii i w międzyczasie dostałam zgodę na tłumaczenie Simply Irresistible. Dwa czy trzy miesiące początku 2016 roku były dla mnie bardzo intensywne, ponieważ potrafiłam publikować cztery rozdziały na tydzień. W przerwach między tłumaczeniem pisałam miniaturki na konkursy. W sumie nie odnosiły one większych sukcesów, ale dzięki miniaturce Ostatnia piosenka, którą pisałam na konkurs Katalogu Granger, powstał wstępny pomysł Muzycznej misji. Czytelnicy domagali się kontynuacji historii romansu Hermiony z przystojnym nauczycielem. Pomyślałam, że mogę spróbować swoich sił w pisaniu i w marcu zaczęłam pisać swoje pierwsze opowiadanie. Miesiące mijały, a ja lawirowałam między tłumaczeniami a opowiadaniem. Jednak pewnego czerwcowego dnia wpadłam na pomysł Last Minute Love. Początkowo chciałam napisać kilka rozdziałów i ich nie publikować, ale kiedy uzmysłowiłam sobie, że pierwszy rozdział wyszedł taki długi i według moich bet brzmiał całkiem nieźle, postanowiłam go opublikować. 
Aktualnie tłumaczę jedno opowiadanie i piszę swoje dwie historie. Nie dodaję nowości dość często, bo chcę także skupić się na swoim życiu. Poszukiwanie pracy nie należy do najłatwiejszych zadań, ale mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości znajdę wymarzoną pracę. 
Jeśli chodzi o obowiązki domowe, to nie mam ich zbyt wiele, ponieważ mam to szczęście, że jeszcze mieszkam z rodzicami. Nie wiem jakby było, gdybym miała swoją rodzinę, ale myślę, że zawsze znalazłabym czas na pisanie i tłumaczenie. Nie wyobrażam sobie bez tego życia. 

2. Jaka jest Arcanum w życiu prywatnym? Opowiedz coś więcej o sobie, Twoich wadach, zaletach, co ogólnie robisz w życiu. 

Moi znajomi mówią, że jestem dość specyficzną osobą. Może to dlatego, że zazwyczaj jestem wycofana i nie wyróżniam się z tłumu. Nie lubię być w centrum uwagi. Niestety to odbija się na mojej pewności siebie, która dawniej praktycznie nie istniała, ale teraz jest z tym trochę lepiej. 
Mam artystyczną duszę. Potrafię godzinami siedzieć i tworzyć przeróżne rzeczy z papieru. Ostatnio mam fazę na origami modułowe, ale przez ostatnie tygodnie robiłam bombki na choinkę. Kiedy byłam mała pragnęłam iść na ASP, niestety nie mogłam iść do liceum plastycznego i moje marzenia nigdy się nie spełniły. Szkoda, bo podobno miałam talent. 
Jak każdy człowiek, mam wiele zalet i wad. Zalety: inteligentna, staranna, skrupulatna, pomocna, bezkonfliktowa. Wady: uparta (zodiakalny byk we własnej osobie), nieśmiała (ciągle z tym walczę i jestem na dobrej drodze do wygrania tej bitwy), wrażliwa (można to traktować jako wadę, ale także jako zaletę) i perfekcjonistka. 
Z zawodu jestem specjalistą ds. ochrony środowiska, ale niestety nie znalazłam pracy w zawodzie. Aktualnie pracuję jako pracownik biurowy na marną część etatu. 

3. Zajmujesz się tłumaczeniem opowiadań i na swoim koncie masz już kilka skończonych tłumaczeń. Moje pytanie: co najbardziej w tym lubisz? Co wydaje Ci się w tym zajęciu najprostsze, a co najtrudniejsze? 

Swoją karierę pisarską zaczęłam od tłumaczeń. Zawsze lubiłam język angielski i nie miałam z nim najmniejszych problemów. Pewnego dnia po prostu przeszukiwałam fanfiction.net i znalazłam opowiadanie cyropi. Zaczęłam czytać w oryginale i pomyślałam sobie: „To opowiadanie jest genialne. Muszę je pokazać polskim czytelnikom!” Kiedy uzyskałam zgodę na tłumaczenie Ognia i Lodu, byłam w siódmym niebie. Początkowo wydawało mi się, że to trudne, ale z biegiem rozdziałów, coraz bardziej się w to wkręcałam i pokochałam to. Gdy przetłumaczyłam całość, założyłam bloga i zaczęłam publikować. 
Najbardziej podczas tłumaczenia lubię wczuwać się w autora oryginału. Tłumacząc, mam wrażenie, że łączę się z nim w całość i tworzę historię na nowo. Oczywiście staram się jak najdokładniej oddać to, co autor miał na myśli. 
Może to zaskakujące, ale najłatwiejsze wydaje mi się wyszukiwanie idiomów, które tak bardzo lubią angielscy autorzy. Podczas tłumaczenia Simply Irresistible musiałam wykazać się ogromnym sprytem, ponieważ bookworm1993 jest autorką, która jest mistrzynią w wymyślaniu idiomów. 
Najtrudniej jest wcisnąć przycisk „Opublikuj”. Zaskoczeni? Cóż, pewnie tak, ale fakty są takie, że za każdym razem kilka razy zastanawiam się, czy przetłumaczyłam rozdział tak jak należy, albo czy przypadkiem nie porywam się z motyką na księżyc. A tak naprawdę, najtrudniej jest oddać emocje, które w oryginalne zawarł autor opowiadania. Na początku miałam z tym ogromny problem, ale teraz jest o wiele lepiej. 

4. Ulubione dania? 

Chciałoby się powiedzieć, że jestem fit i jem jedynie zdrowe rzeczy, jednak prawda jest taka, że jedynie staram się tak jeść, bo moja rodzina jest dość tradycyjna i rodzice nie wyobrażają sobie niedzieli bez rosołu i kawałka mięsa. Nie jestem wybitną kucharką, więc nie mam im tego za złe, jednak czasem udaje mi się ugotować coś zdrowego. Najbardziej lubię makaron ze szpinakiem. Mogłabym go jeść na okrągło, ale wiem, że szpinak w dużych ilościach nie wpływa zbyt korzystnie na zdrowie, dlatego robię to od czasu do czasu. Lubię także ryby, chude mięso i ryż w wielu postaciach. 

5. Mimo że opowiadanie "Last Minute Love" ma dopiero dwa rozdziały, już zyskało grono czytelników. Jak ważni są dla Ciebie czytelnicy, lubisz mieć z nimi kontakt przez komentarze? Co sądzisz o internetowych przyjaźniach? 

Byłam bardzo zaskoczona nominacją do konkursu, a tym bardziej wygraną. Nie spodziewałam się, że mam jakiekolwiek szanse. Jak sama wspomniałaś, LML liczy dopiero dwa rozdziały i w porównaniu z innymi nominowanymi opowiadaniami wypada blado. Ale mimo to cieszę się z wygranej. Dało mi to wiele pozytywnych emocji i wenę do pisania nowego rozdziału. Kilka osób wie, że jestem w trakcie pisania. Być może niedługo trafi do bety (pozdrowienia dla Rzan.), a potem na bloga. Trzymajcie kciuki! 
Czytelnicy są dla mnie bardzo ważni. Pamiętam jak oczekiwałam na pierwszy komentarz na moim blogu ponad rok temu. Byłam bardzo zaskoczona tym, że moje tłumaczenie zyskało tyle czytelników. Uwielbiam ich. Nie za wychwalanie moich dzieł, ale za to, że są ze mną od początku. Ich komentarze dodają mi sił i poprawiają humor. Wiem, że są autorzy, którzy nie odpisują na komentarze, ale ja nie wyobrażam sobie, że mogłabym tego nie zrobić. Chociaż w taki sposób mogę podziękować moim czytelnikom za obecność i poświęcenie chwili czasu na przeczytanie danego rozdziału. 
W dzisiejszych czasach internetowe przyjaźnie to coś normalnego. Ja mam wiele internetowych znajomych, z którymi potrafię rozmawiać tak, jakbyśmy się znali od dawna. Także jestem jak najbardziej za. 

6. Jak i kiedy zaczęła się twoja przygoda z Harrym Potterem? Która część jest Twoją ulubioną, a która tą najmniej lubianą? 

Moja przygoda z Harrym Potterem zaczęła się kilkanaście lat temu. Pamiętam, że chrzestna kupiła mi na Mikołaja pierwszą część sagi i tak to się zaczęło. Jako mała dziewczynka niezbyt lubiłam czytać. Wolałam rysować. Ale kiedy w moje ręce trafił Harry, nie mogłam się oderwać od lektury i po prostu się zakochałam. Chciałam jak najszybciej przeczytać dalsze części. Pamiętam, że pojechaliśmy na wakacje do Krynicy Morskiej i na wyprzedaży rodzice kupili nam drugi i trzeci tom sagi. Później zakupiliśmy kolejne i w taki oto sposób, Harry trafił na półkę w moim pokoju. 
Najbardziej lubię Więźnia Azkabanu. To chyba najbardziej spokojny tom, ale zawsze czyta mi się go najlepiej. Uwielbiam sposób w jaki Rowling ukazała Remusa Lupina. To wspaniała postać i fantastyczny nauczyciel. Chciałabym, żeby mnie uczył, oj chciałabym. Ten tom ma w sobie coś niezwykłego. Ciężko jednoznacznie stwierdzić co. Po prostu go uwielbiam. 
Niestety najmniej lubię Komnatę Tajemnic. Mimo tego że akcja w tej części jest dość szybka, ja strasznie się męczę podczas czytania. A szkoda, bo ekranizacja zrobiła na mnie duże wrażenie. 

7. Co robisz, gdy brakuje Ci weny/chęci do tłumaczenia? 

Kiedy nie mam weny do pisania, po prostu odpuszczam i zajmuję się czymś innym. Moja wena często sobie ze mną pogrywa i pomysły wpadają mi do głowy w najmniej oczekiwanych chwilach. Bardzo często śnią mi się poszczególne sceny rozdziałów. Dopiero wtedy siadam do pisania i tworzę. Jeżeli mam chwilowy kryzys, oglądam ulubione seriale albo filmy i wena wraca ze zdwojoną siłą. 
Z tłumaczeniami jest inaczej. Kiedy nie mam na to ochoty, a wiem, że dawno nie było rozdziału i czytelnicy na niego czekają, po prostu się zmuszam do tłumaczenia. Być może nie jest to zbyt dobry sposób, ale w krytycznych momentach bardzo przydatny.

Do zobaczenia niebawem! 
Ana

2 komentarze:

  1. Sama bardzo lubię tłumaczyć i nieraz rzeczywiście trzeba nieźle nagimnastykować mózg, żeby wersja polska miała ręce i nogi (albo chociaż jedne z nich). Na pewno nie pomaga mi to, że zamiast przeczytać najpierw cały tekst, zwykle od razu biorę się za przekładanie xd I kiedyś wreszcie się odważę wcisnąć "opublikuj"... mam nadzieję xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! Wiem, że to trudne, także bardzo dobrze Ciebie rozumiem

      Usuń

szablon wykonany przez oreuis