05.08.2015

Nowe rozdziały #11

Przypominam o głosowaniu na blog miesiąca!!! LINK 
Zapraszam także do wpisywania się w zakładce "Urodziny!".

"MIŁOŚCI SIĘ NIE OSZUKA... ONA SAMA RZYCHODZI"
Autor: Beca
Kategoria: Dramione

Lekarka podała jej chusteczkę, więc powoli otarła łzy. To, dlatego odeszła. Wmawiała sobie, że życie miało się z nią pożegnać. Pozwoliłaby ktoś cierpiał po jej odejściu. Była egoistyczna i samolubna. Podniosła się z krzesła i popatrzyła na panią doktor, która posłała jej smutny uśmiech.
Nie chciałaby tamta kobieta cierpiała, ale w obecnej sytuacji nie było innej opcji. Za parę lat może będzie inaczej.
Pacjentka zabrała swoje wyniki i włożyła do torebki. Zamknęła ją, a potem wsunęła krzesło. Powolnym krokiem ruszyła w stronę drzwi i wtedy zderzyła się z pielęgniarką, niosącą jakieś karty. Na skutek zderzenia wszystkie rozsypały się na ziemię. Na wierzchu leżała karta Hermiony Granger, a w niej informacja, że dziewczyna była w ciąży.
Autor: Lianna Pie
Kategoria: Cedmione

— Z Krzywołapem wygląda to zupełnie inaczej — bąknęłam. — Przychodzi wieczorem najedzony i zadowolony, tylko czasami wgramoli mi się do łóżka, żeby podrapać go po brzuchu.
— Może mu przejdzie — mówiąc to, przejechał po miękkim grzbiecie kota. — Masz już jakiś pomysł, jak go nazwać?
— Nie myślałeś o jakimś Mruczku? Albo Gacku? — zapytałam. — Albo Puszku?
— Nie, mało oryginalne — stwierdził.
— A Tytus?
— To samo.
— Bono?
— Ym, nie pasuje mi do niego.
— Masz za duże wymagania — rzekłam, opadając na jedno z krzeseł naprzeciwko ławki, o którą się opierał.
— Nie chcę, żeby brzmiało jakoś byle jak — odparł, przeczesując swoje włosy dłonią.
Autor: Mistic
Kategoria: Dramione

Lot trwał prawie sekundę, może dłużej i skończył się bolesnym uderzeniem w płaską powierzchnię sadzawki. Otoczyła ją lodowata woda, która na chwilę obezwładniła jej ciało – Arya dopiero po chwili się otrząsnęła i wypłynęła na powierzchnie łapiąc oddech. Zerknęła na okno na górze, przez które wyglądała wściekła Astoria Greengrass.
- Gdzie go włożyłaś? - krzyknęła piorunując siostrę wzrokiem. Arya uśmiechnęła się złośliwie.
- Szukaj a znajdziesz! - krzyknęła na odchodne i pobiegła w stronę ulicy. Wściekła nastolatka wyzywała ją jeszcze, ale Arya już zniknęła.
Śmieszna sprawa. Dziewczynka pewnego dnia po prostu włożyła na siebie płaszcz i zorientowała się, że kieszenie są dużo za głębokie. Z początku myślała że to żart jej brata, ale później domyśliła się że to po prostu następna umiejętność która się przedwcześnie ujawnia. Teraz więc mogła to wykorzystać przeciw swojej śmiesznej siostrze.
Astoria Greengrass doprawdy była zjawiskiem niecodziennym. Arya naprawdę chciałaby wierzyć że chłopcy w jej wieku za nią szaleli ponieważ była piękna i inteligentna, dobrze wychowana i miła, ale z wszystkich tych cech żadna u niej nie była prawdziwa. No, może była całkiem ładna. Ale nie w tym rzecz. Gdyby nie pieniądze, które miała ich rodzina prawdopodobnie żaden by na nią nie spojrzał.
Autor: Charlotte Petrova
Kategoria: Dramione

- Jak myślicie, o ile w ogóle myślicie, dadzą nam za to Order Merlina Pierwszej Klasy?
- Ja już mam Order – mruknął Harry, na co Blaise zgromił go spojrzeniem.
- Chwali pięta! – wytknął mu.
- No, co? Ty nie masz Orderu Merlina.
Blaise prychnął z pogardą. Ale będzie miał. Nie codziennie łączy się najbardziej nienawidzących się czarodziejów w parę! Zapomnijmy jednak na razie, że oni jeszcze nie są parą… Ale Blaise i tak już pawiem był, tak zawczasu.
- Gdyby nie ja, w ogóle byś się nie zorientował, że coś się święci! – warknął. Odkąd tylko zobaczył Granger wpadającą w ramiona Draco na listopadowym balu i to zachwycone spojrzenie swojego przyjaciela wiedział, że musi działać!
Autor: Empiezo
Kategoria: Dramione

"- To nie tak, Blaise... - wcięła się lekarka. Nie chciała być świadkiem sprzeczki, w dodatku o Malfoy'a.- To był przypadek, wypadek losu... - dodała niepewnie. Jej twarz przypominała kolorem naprawdę dojrzałą truskawkę. Spuściła wzrok na swoje buty, nie mogąc znieść oceniającego spojrzenia tej dwójki. Nie minęło pięć sekund, a ona usłyszała donośny śmiech mężczyzny. Blaise się z niej śmiał. W pewnym momencie zakrztusił się, co zmusiło go do uspokojenia się. Szatynka zwróciła swoje oczy, w których teraz malowało się oburzenie, na niego. 
- Chcesz mi powiedzieć, że Draco przypadkiem włożył ci język do buzi? - zapytał ze śmiechem. 
- Blaise, nie bądź obleśny!
- Przepraszam, skarbie, ale tym razem trzeba być dosłownym, żeby coś panience Granger uświadomić - uśmiechnął się łobuzersko, poprawiając palcami ciemne włosy. Hermiona spłonęła i ukryła twarz w dłoniach. 
- Blaise! - jęknęła magomedyczka, przejęta sytuacją. Diabeł spoglądał na nią, a w jego czarnych oczach czaił się psotny błysk.
- Hermiono, posłuchaj uważnie - powiedział z powagą, uspokajając się. - To nie był wypadek. Smokowi takie wypadki się nie zdarzają. Jeśli cię pocałował, to zrobił to dlatego, że tego chciał. - kobieta spojrzała na niego z niedowierzaniem. "

"- Czyżby jakieś nieprzyzwoite myśli? - poruszył sugestywnie brwiami, wewnątrz ciesząc się jak dziecko. Zawstydzenie było coraz mocniej widoczne na twarzy byłej gryfonki. Nie mógł się powstrzymać przed dalszym ciągnięciem tematu. To przynosiło mu zbyt wielką frajdę. Zwłaszcza, gdy widział zakłopotanie malujące się na twarzy magomedyczki.
- N-nie - odparła drżącym głosem, rozglądając się wokół. Patrzyła wszędzie, byle nie w jego stronę.
- Nie ma się czego wstydzić - mruknął, coraz bardziej zadowolony - Chyba, że...Te brudne myśli dotyczą mnie - uśmiechnął się zawadiacko, poruszając zabawnie brwiami. Zastygł na moment, kiedy zamiast oburzenia na twarzy kobiety, dostrzegł pogłębiający się rumieniec wstydu. - No proszę, proszę- zacmokał tylko, rozbawiony zachowaniem ciemnowłosej."

Autor: Lena
Kategoria: Dramione

"Wyjęła z torebki gazetę i spojrzała na niego gniewnie.
- Wyjaśnisz mi to? - zapytała, piorunując go wzrokiem.
- Wyluzuj, Granger - powiedział. - To tylko artykuł. - Daniel sięgnął po dziennik, ale nie pozwoliła mu na to. Było to dość absurdalne, biorąc pod uwagę, że z pewnością wiele osób już to widziało, jednak jeśli mogła komuś go nie pokazać, chciała to zrobić.
- Tylko artykuł? - zirytowała się. - Wiesz, że ja bym nigdy nie…
- No właśnie - przerwał jej. - Ty nie i ja też, więc o co ci chodzi?
- Ale ludzie... Moja opinia…
- Salazarze, Granger! - Nie wytrzymał. - Napiszę sprostowanie, jak tak bardzo ci zależy. Nie ma problemu.
- Sama je napisałam!
- To o co ci jeszcze chodzi?
- To wszystko twoja wina. - Zacisnęła dłonie w pięści.
- Słucham?
- Gdybyś nie nękał mnie w moim prywatnym domu, to wszystko nie miałoby miejsca."
Autor: Beca
Kategoria: Dramione

Teleportowali się do św.Munga. Można było zobaczyć tam mnóstwo dziennikarzy oraz aurorów ,którzy pilnowali Wybrańca. Szli korytarzem na I piętro. Św.Mung, który zmienił się nie do poznania jak za czasów Voldemorta. Ściany były wymalowany na szary kolor, drewniana podłoga została zastąpiona specjalnym materiałem. Pod ścianami stały takie same krzesła. Na ścianach można było zobaczyć różne obrazki oraz portrety. Wszystko również zostało posprzątane nienagannie. Było po prostu schludnie i tak jak powinno być w szpitalu. Pod salą osiem stali uzbrojeni aurorzy. Na krzesłach obok Sali siedzieli Weasleyowie oraz Pansy Parkinson. Co wywołało wielkie zdziwienie na twarzy Dracona. Wlokła go za sobą. Była zła i zdenerwowana. Siadła na krześle obok Pansy i kazała również siąść chłopakowi. Mężczyzna przyglądał się wszystkim oraz ich relacją. Nie mógł znieść myśli, że Hermiona siedzi obok kobiety ,która poszła do łóżka z jej mężem. Raczej próbowała.
Po jakiejś chwili pojawił się inny lekarz nadchodzący z góry. Doszedł do Hermiony. Uśmiechnął się przyjaźnie. Dziewczyna uniosła się do góry. Byłą widocznie zaskoczona tym że lekarzy przyszedł do niej.

-Panno Potter gratuluje jest pani w ciąży - powiedział. Cały świat się osunął. Możecie sobie wyobrazić co wymyślił Malfoy, bo biedny lekarz został poturbowały, a Harry trafił na OIOM.
Autor: Selena Feltson
Kategoria: Dramione

Następnego dnia pogoda spłatała wszystkim psikusa. Świeciło Słońce i padał przelotny deszcz, ale za to dzień był ciekawszy niż ten poprzedni. Pierwszą lekcją uczniów z siódmego roku było Zielarstwo. Niezbyt zadowoleni uczniowie musieli biec w ulewie do szklarni z numerem trzy. Jak na ironię była ona zamknięta, a profesor Sprout spóźniła się. Włosy Hermiony miały jeszcze większą objętość niż zwykle, Pansy jeszcze bardziej oklapły, a Malfoya… Na Malfoya lepiej było nie patrzeć. Żel spływał mu z czupryny, przez co jego fryzura była niemal identyczna jak Harry’ego - każdy włos sterczał w inną stronę i niemożliwe było okiełznanie ich. Mimo starań chłopaka, usilne przygładzanie w niczym nie pomogło, gdyż nadal wyglądał jak szalony naukowiec. Wygląd Draco sprawił, że Zabini niemal zwijał się ze śmiechu przy wejściu do szklarni. Inni Ślizgoni ograniczali swoje rozbawienie do ukrywania śmiechu poprzez nieudolne udawanie kaszlu. Tamtego dnia Draco obiecał sobie, że ostatni raz ma żel na włosach i stanowczo się trzymał się swojego postanowienia.

W Pokoju Wspólnym Slytherinu siedziało kilka osób. Większość z nich nic nie robiła – kilku chłopców z piątego roku grało w pokera, siostry Greengrass wraz z Tracey Davids czytały magiczne pisemko modowe, Milicenta Buldstorde i Teodor Nott odrabiali prace domowe, Vaisey z kolegami polerowali swoje miotły. W Pokoju panował spokój i jako – taka cisza. Do czasu, kiedy Zabini nie wrócił ze śniadania.
– Cześć wszystkim! Cześć Milicento! Cześć Greengrassówny! Cześć Davids! Cześć Vaisey! – krzyknął ucieszony. – I… cześć, Nott!
– Czego chcesz? – zapytał cicho Teodor. Dobrze wiedział, że Blaise czegoś od niego chciał, inaczej nie zaczepiałby go.
– Twej pomocy, Notcie – Kocie – zaczął Blaise. Następne zdanie wyszeptał konspiracyjnie, siadając obok kolegi i ignorując jego zdenerwowanie. Teodor nienawidził, gdy Zabini nazywał go Nottem – Kotem, ale każde zwrócenie mu na to uwagi sprawiało, że Blaise jeszcze chętniej używał tego określenia. – Potrzebuję eliksiru na kaca i eliksiru energetycznego. Na cito.
– Znowu?
– Co: znowu? Potrzebuję i koniec. – Pokreślił ostatnie słowo, klepiąc lewą dłoń prawą.
– Dobra – westchnął po chwili – mów ile i na kiedy. – Nie miał innego wyjścia. Kiedyś odmówił Zabiniemu ważenia eliksiru, ale nie wytrzymał długo z tym postanowieniem. Blaise nie znał słowa nie i gdy tylko zobaczył Teodora, natychmiast do niego podchodził do niego i prosił o eliksiry. W końcu chłopak nie wytrzymał i dla świętego spokoju uwarzył mu to, co chciał. Później nie popełniał swojego błędu, chociaż kusiło go, żeby jeszcze raz spróbować.
Autor: Skyler i Pola
Kategoria: Dramione

Z każdą sekundą rozpętywało się większe piekło. Aurorzy pojawiali się z każdej strony, próbując za wszelką cenę zwalczyć Śmierciożerców, którzy raz po raz rzucali niewybaczalne zaklęcia na oślep.
Hermiona, podświadomie szukała znajomych twarzy, modląc się w duchu, by nikomu nie stała się krzywda.
Nie wiedzieć czemu, automatycznie pomyślała o Draconie. Przez ułamek sekundy miała ochotę zawrócić i odnaleźć swojego Wybawiciela. Nie miała pojęcia, gdzie mógł się podziewać ani co zamierzał zrobić, by uratować swoją matkę. W duchu jednak musiała przyznać, iż cholernie się o niego martwiła. Co jak co, ale po dzisiejszym dniu, nie umiała już przejść koło niego obojętnie. Nienawiść jaką czuła do niego od pierwszego dnia szkoły powoli zaczęła znikać.

Autor: E, 
Kategoria: Teomione

Drogę do instytutu pokonał w ekspresowym tempie. Przebiegł ścieżkę, która dzieliła go od budynku, wpadł do holu a potem bez pukania otworzył drzwi do gabinetu Pottera. Harry siedział pisząc coś w papierach, ale gdy Nott się pojawił, od razu podniósł głowę i uniósł brwi.
– Stało się coś?
– Dwudziesty trzeci września, Stonehenge.
– Nikomu nie mów. Dowiedzą się w swoim czasie.
Potter sprawiał wrażenie, jakby o tym wiedział. Wcale nie zaskoczyła go ta wiadomość, pokiwał głową i delikatnie wyprosił Teodora na zewnątrz, jakby właśnie powiedział mu o pogodzie a nie bitwie.
Mieli trzy miesiące, nawet niecałe, zważając na to, że był ósmy lipca, a to… Przełknął głośno ślinę, wszedł po schodach na pierwsze piętro i skierował się do komnat Hermiony. Miał trzy miesiące, żeby się nią nacieszyć. Potem będzie miał miesiąc, który będzie mógł spędzić razem z córką. Nikt nie wiedział, co zdarzy się podczas bitwy, mogło być i tak, że stamtąd nie wróci… I co wtedy?

Autor: Julia
Kategoria: Dramione

Z przemyśleń wyrwał go dźwięk kroków, odbijający się od murów wieży. Draco momentalnie spojrzał w stronę schodów, po których powolnie wspinał się Harry Potter, chowający coś do kieszeni szaty. Na twarz blondyna momentalnie wstąpił kpiący uśmieszek. Widocznie udało mu się nastraszyć Granger i wykonała jego proste polecenie. Wybraniec stanął przed Malfoyem. Wybornie – pomyślał Malfoy.
– Czego chciałeś? – zapytał niecierpliwie Harry.
Draco prychnął lekceważąco. Zauważył, że Potter chowa coś za plecami. Na razie postanowił tego nie komentować i czekać na dalszy rozwój akcji. Potter sam da mu to, o co Draco go prosił. Zlustrował Gryfona zimnym spojrzeniem, a jego kpiący uśmieszek poszerzył się.
– Dobrze wiesz, o co mi chodzi – sarknął. – Masz to, o co cię prosiłem? – zapytał po chwili.
Harry wyprostował się i zza pleców wyciągnął łańcuszek, niedbale owinięty w szary papier, i rzucił naszyjnik na ziemię. Draco rzucił na to krótkie spojrzenie.
– Co to dokładnie jest? – spytał.

Autor: Lexie Song
Kategoria: Dramione

Pomimo tego, że Ron nadal mruczał pod nosem próbując zrozumieć co Lucjusz miał na myśli, razem z Harrym wyszli z pokoju i skierowali się w stronę wind. Żaden z nich nie zauważył Hermiony, która minęła ich na parterze. Jeśli tylko zostaliiby z Narcyzą trochę dłużej, poznaliby tożsamość czarownicy, która sprawiła im tyle kłopotu.

Dziewczyna z uśmiechem chwyciła swój kufer i znów zaczęła rozglądać się za swoją rodziną. Kątem oka dostrzegła Potterów i Weasleyów, którzy – dzięki za to gwiazdom – chyba jej nie zauważyli.

A teraz jestem tutaj, w klubie pełnym czarodziei. Moja logika podpowiadała mi, że to nie jest mój najlepszy pomysł w życiu, ale dzień dzisiejszy nie był dniem, w którym miałam ochotę słuchać własnej logiki. Moja najlepsza przyjaciółka właśnie zaręczyła się z niesamowitym facetem i miałam zamiar to świętować. Bez względu na wszystko.

- Powinniście usiąść. - Lucjusz powiedział do pary – Chyba, że zawsze przeprowadzacie przesłuchania stojąc w wejściu.
Ignorując zaczepkę mężczyzny, Harry i Ron usiedli na pobliskiej sofie. Ron wyjął z kieszeni notatnik by zapisać najważniejsze rzeczy. Jednak zanim którykolwiek z nich zdążył zadać pytanie, Lucjusz uniósł rękę.
Autor: Harriet
Kategoria: Harmione

─ IRYCIE!!! TY WSTRĘTNY NICPONIU! MNICHU, GDZIE KRWAWY BARON?!?!
Dziewczyna zakończyła wypracowanie zamaszystym podpisem. Czarne litery zdrobnienia od jej imienia rozmyły się, tworząc jeden duży kleks, który nie wsiąkł w pergamin. Gryfonka rozejrzała się, tak dla pewności, i przechyliła papier w stronę stolika. Atrament ani drgnął. Coś podkusiło ją, aby przyłożyć palec do pergaminu. Zrobiła to. Wąska strużka zimnego, czarnego płynu wsiąkła w jej skórę zaraz po kontakcie z nią. Niczym woda w gąbkę, przyszło jej na myśl.
─ Niemożliwe ─ szepnęła cicho, zatrzymując oczy na osobie, która zmaterializowała się na jej kciuku.
Autor: Cornelia Grey
Kategoria: Sevmione

" (...) – Jak możesz?! – unoszę się, dając znak, że też tu jestem – Ten człowiek uratował twoją skórę tyle razy, że do końca życia byś tego nie zliczył! Gdzie twoje oddanie sprawie, Ronaldzie? Gdzie honor? Godność aurora? Czy nic się już nie liczy w tym przeklętym świecie? – milknę na moment i swoje spojrzenie kieruję już nie tylko na najmłodszego syna państwa Weasley, ale na wszystkich wokół mnie – Nie obchodzi mnie jak, ale macie sprowadzić mi tu Severusa Snape żywego! Wszyscy, wszyscy bez wyjątku stoicie w tym pomieszczeniu dzięki niemu. Każda blizna, każde cierpienie i każda krzywda jaka mu się wydarzyła to ludzkie życie. On ratował was przez te wszystkie lata, czas się odwdzięczyć! – krzyczę, mocno przy tym gestykulując. Oni nic nie wiedzą i ja też nic nie wiem, bo tak na prawdę jesteśmy tylko pionkami na wielkiej szachownicy wszechświata, a gra rozpoczęła się już dawno temu. Pora w końcu skończyć tą partię, dopilnuję tego."
Autor: Mistic
Kategoria: Dramione

- To żart? - spytał blondwłosy chłopak, wiedział jednak że nawet gdyby jego Lucjusz posiadał jakąkolwiek dozę poczucia humoru, nie żartowałby na ten temat. Ojciec wpatrywał się w syna z nienaturalną dla niego intensywnością. Prawie tak, jakby go interesował los szesnastolatka. Jednak prawie, robi wielką różnicę.
- Czy wyglądam, jakbym żartował? - spytał sucho Lucjusz patrząc z wyższością na syna. Nie, to jasne, że nie. Jego twarz była spięta, poważna i wręcz pozbawiona emocji. Wyglądała tak, jakby ktoś wymazał gumką do mazania wszystko, co mogłoby wskazywać na jakiekolwiek słabości, którymi według Malfoy'ów od wieków są uczucia. A tym bardziej emocje. Prawda jest taka, że tych wyrazów zwykle ludzie używają jako dwa synonimy, jednak ród Malfoy'ów przypisuje do nich jeszcze jeden – słabość. Tak więc słabość, emocje oraz uczucia, to dla nich to samo. Draco się zgadzał z tym poglądem – wiele razy dawał się ponieść wewnętrznym rozterkom, a później grubo tego żałował.

Autor: tpiapiac
Kategoria: Hermiona i własna postać

Gdy droga była już czysta, ruszyłam w dalsza podróż. Schodząc niżej po pagórku, obserwowałam w skupieniu rozciągającą się w oddali taflę jeziora. Jego lustro, mimo iż odbijało od swej powierzchni promienie słońca, wydawało się skrywać poniżej wody czarne jak smoła.
Uśmiechnęłam się pod nosem, przywołując w pamięci kolejną anegdotkę, o której wspomniał niegdyś mój „duży przyjaciel”. Zanim Hagrid został nauczycielem, jedno z jego magicznych zwierząt zdołało przemknąć niezauważone do świata mugoli i co najzabawniejsze zostało zauważone, a jego obecność źle zinterpretowana. Zachichotałam pod nosem na myśl o domniemanym potworze z jeziora Loch Ness…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

szablon wykonany przez oreuis