02.12.2015

7 pytań do Cosimy!


Dzisiaj bez zbędnego przedłużania... Zapraszam do przeczytania odpowiedzi Cosimy, zwyciężczyni konkursu na blog miesiąca #3, na 7 pytań dotyczących blogowania i jej samej. A jeśli już ktoś przeczyta - pozostawcie po sobie krótki, chociażby, komentarz, bo zauważyłam spadek motywacji... Zmotywujcie mnie, nas wszystkie. Miłego wieczoru, i do zobaczenia wkrótce!
M.
M.: Do konkursu na blog miesiąca zostały zgłoszone Twoje dwa blogi, z czym wiąże się moje pierwsze pytanie: Jak dużo czasu poświęcasz na pisanie, jak starasz się ten czas wygospodarować, no i oczywiście: od czego zależy Twoja wena, skąd ją czerpiesz?

Cosima: Czasu na pisanie poświęcam jak najwięcej. Odkąd pamiętam, pisanie jest moją pasją, czymś, bez czego nie wyobrażam sobie siebie samej. Niejednokrotnie próbowałam z tym skończyć, ponieważ nie miałam siły wystukać jakiegoś sensownego zdania albo moje pomysły były tak śmieszne i banalne, że miałam ochotę płakać. Nie zrobiłam tego, nawet wtedy, kiedy miałam w swoim życiu okres, dość długi, bo prawie rok, kiedy nie pisałam nic. Nie licząc, oczywiście, jakichś pojedynczych prób gdzieś tam po drodze. Weny, uważam, że nie potrzebuję, znaczy, jest to bardzo ważny element w tworzeniu, ale potrafię pisać i bez weny. Nie dlatego, że jestem jakimś profesjonalistą, tylko dlatego, że wenę bardzo rzadko mam, bo raz na pół roku, może nawet na rok, a może i nawet dłużej.

M.: Planujesz związać swoją przyszłość z pisaniem? Jakie są Twoje plany na kolejne lata, masz już jakieś określone cele, do których dążysz?

Cosima.: Planuję związać swoją przyszłość z pisaniem, bo, jak już wspomniałam, jest to bardzo duża część mnie i nie wyobrażam sobie życia bez tego. Moim marzeniem odkąd pamiętam było napisanie książki, która będzie poczytna i lubiana nie tylko w Polsce. Odleglejszym marzeniem jest to, żeby ta książka została zekranizowana. Obawiam się jedynie tego, że po prostu mi nie wyjdzie — tematyka mojej książki będzie kontrowersyjna, w mojej opinii, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ale obawiam się, że Polacy wciąż nie są gotowi na czytanie właśnie takiej książki, nie umniejszając oczywiście rodakom kochanym. Co do dążenia do celów, to tworzę powoli charakterystykę postaci, plan wydarzeń i cały kręgosłup powieści, więc małymi kroczkami idę do przodu.

M.: Kiedy pierwszy raz zetknęłaś się z blogosferą i w jakich okolicznościach? Pamiętasz tą chwilę, możesz ją nam przybliżyć?

Cosima: Dokładnie nie pamiętam, jak to wyglądało. Z blogosferą zetknęłam się gdzieś w 2009 roku, jak nie ciut wcześniej, natomiast publikować zaczęłam tam dopiero w maju 2011. Wcześniej „bawiłam się” w role play na portalu nasza klasa. Byłam Bellatrix, którą kierowałam. Na publikowanie, wtedy jeszcze na Onecie, zdecydowałam się zaraz po tym, jak straciłam kontakt z najlepszym Vodemortem, jakiego udało mi się spotkać.

M.: Jako, że połączył nas Harry Potter - co pokochałaś najmocniej, a co spodobało Ci się najmniej, w serii książek napisanych przez J.K.Rowling?

Cosima: Dość ciężkie pytanie. Co pokochałam najmocniej? Na pewno uniwersum. Mimo że Rowling nie dopracowała świata w książkach i ciągle próbuje łatać dziury przez Pottermore, to uniwersum magiczne kocham. W końcu to dzięki niemu jestem Potteromaniakiem i dzięki niemu piszę, po części. Kocham również postać Bellatrix i, wbrew pozorom, nie dlatego, że gra ją mój autorytet. Na temat Bellatrix mogłabym bardzo długo się rozpisywać. Przed nią był jeszcze Ron, do którego moja miłość trwa nieprzerwanie, a od niedawna pokochałam Neville’a (nieskromnie mówiąc, pokochałam Longbottoma dzięki sobie i dzięki swojej kreacji tego bohatera). Poza wymienionymi znajdzie się jeszcze kilku, ale na stopniu niżej. Na pewno jestem też zauroczona zwierzętami i roślinami magicznymi, przedmiotami szkolnymi, całym Hogwartem. Czego natomiast nie polubiłam? Niechlujności pani Rowling. Stworzyła piękny świat, ale mam jej trochę za złe, że mnóstwo pominęła, źle przeliczyła itd. Jestem zła również na to, jak raz za razem próbuje odgrzewać Harry’ego Pottera, serwując nam co rusz coś nowego. Miałam taki okres w swoim życiu, kiedy szalałam na jej punkcie tylko dlatego, że napisała HP, ale, na szczęście dość szybko oprzytomniałam.

M.: Jaka jest Cosima w życiu prywatnym, czym się na co dzień interesujesz, co sprawia Ci przyjemność?

Cosima: Przyjemność przeogromną sprawia mi pisanie. Uwielbiam też pływać, w miarę możliwości staram się co tydzień na basen chodzić. Wiosna, lato i jesień to rolki i rower, zaś w zimę ukochane łyżwy. Kocham czytać, mimo że w ostatnim czasie bardzo to zaniedbałam. Lubię kupować różne rzeczy, te potrzebne bardziej, jak i mniej. Kocham koty, mam dwa, cudowne kociątka, a trzeci niedawno odszedł po trzynastu latach. Jestem serialomaniakiem, dosłownie jestem od nich uzależniona. Na obecną chwilę oglądam około pięćdziesięciu seriali (czterdzieści na pewno). Lubię gotować, ale nie mam do tego często cierpliwości. Wspieram społeczność LGBTQIA, na razie tylko duchowo, jestem całym sercem za nimi. Jestem katoliczką, więc również w tej kwestii działam, na ile się da. Generalnie robię wszystko, żeby być dobrym człowiekiem.

M.: Co skłoniło Cię do założenia bloga, zaczęcia pisania własnych opowiadań?

Cosima: Jak już wspomniałam wcześniej, założyłam bloga zaraz po tym, jak straciłam kontakt z Voldemortem (na naszej klasie ☺). Dzięki niemu przede wszystkim pielęgnowałam swój warsztat, ponieważ często „zmuszał” mnie do pisania, nie do leniuchowania. Pamiętam do dziś fragment naszej historii, kiedy Bellatrix (ja) kłóciła się z Narcyzą o jej mugolskiego kochanka i Czarny Pan to usłyszał. Zabił ją (Narcyzę) i Bella się na niego wściekła, uciekając z piwnicy (cała sytuacja miała miejsce w piwnicy) prosto w stado dementorów. Voldemort ją uratował, bo wytworzył patronusa w kształcie węża i ostatecznie się namiętnie pocałowali. Często brakuje mi takiego role playa. Nie znalazłam jeszcze nigdzie RPG spełniającego moje wymagania. Wracając jednak do pytania — dzięki Voldemortowi zaczęłam pisać swoje opowiadania, bo przestał się odzywać, a ja nie miałam z kim pisać.

M.: Czy dzięki blogowaniu poznałaś osoby, z którymi utrzymujesz stały kontakt i tak po prostu nie wyobrażasz sobie bez nich swoich dni?

Cosima: Tak! Mnóstwo wspaniałych osób poznałam, z którymi do dziś utrzymuję kontakt i to nie zawsze z potterowskiego fandomu. Niestety poznałam również mnóstwo takich ludzi, z którymi nigdy nie chciałabym się spotkać w rzeczywistości. Niemniej, te fajne osóbki rekompensują mi wszystko. Często pytam ich o opinię, konsultuję w sprawie opowiadań czy podsyłam jakieś fragmenty. Utrzymuję również z nimi kontakt prywatny i jestem z tego powodu przeszczęśliwa, ponieważ mogłam poznać cudownych ludzi, którzy wspierają mnie nie tylko w pisaniu, ale też po prostu w życiu.
Jeszcze raz gratuluję Cosimie wygranej i życzę dalszych sukcesów! Dziękuję również za poświęcony czas na odpowiedzenie na te kilka pytań.:)

3 komentarze:

  1. Ciekawy wywiad :) Cosima jest z pewnością ciekawą osobą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. <3
    Dziękuję za wywiad. ♥

    xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesujący wywiad. Z pewnością postaram się zajrzeć na blogi Cosimy. :)

    OdpowiedzUsuń

szablon wykonany przez oreuis