31.08.2016

Nowe rozdziały #23

Fanpage | Ask | Urodziny

Jak tam u Was? Jutro 1 września, dla kogo rozpoczyna się rok szkolny?
Autor: Jeanne
Kategoria: Dramione

Nie chciała, ale spojrzała mu prosto w oczy.
- Nigdy... nie... będziesz... szczęśliwa... beze... mnie – wycedził.

Starała się nie wzdrygnąć, gdy poczuła zapach alkoholu.

- Jeśli on... cię skrzywdzi... nie pomogę ci.
- Jaki on? - zaśmiała się. - Nie ma żadnego „jego”, Ron. Zgłupiałeś.
- Wiem co mówię. On cię skrzywdzi, a ja będę na to patrzył i będę szczęśliwy.
- O kim ty mówisz, Ron? - zaczęła się śmiać głośniej. Była to panika połączona z rozbawieniem. Wiedziała, że będzie musiała napisać Ginny o tym, w jakim stanie jest jej brat, jednak to, co on wygadywał, po prostu ją teraz śmieszyło.
- Jak to? Głupia jesteś? O tym zasranym gadzie. Wiem, jak będzie. Zapamiętaj to.

Puścił jej rękę, uśmiechnął się kąśliwie, po czym odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia. Po chwili go już nie było.
Autor: lady Delphie;3
Kategoria: Tomione
Przed naciśnięciem dzwonka wahałam się kilka sekund.
Otworzyła mi mama.
Rozpłakałam się.
Ona mnie przytuliła i wciągnęła do środka.
Płakałam, a mama stała i mnie tuliła.
Nie mówiłyśmy nic.
W końcu mama oderwała się ode mnie i otarła policzki mokre od łez.
- John, przyjdź tutaj! - jej głos był nieco zniekształcony przez płacz.
Na widok taty znów się rozpłakałam.
- Jak dobrze być w domu - wydusiłam. - Chciałam was odwiedzić, ale się bałam, jesteście w niebezpieczeństwie, nie możemy się zbyt często...
- Tu jesteś bezpieczna, córeczko - wyszeptała mama, przerywając mój chaotyczny potok słów.
Wtuliłam się z nią.
Nic się nie zmieniło. Ten sam karminowy dywan w holu, te same rośliny w wysokich doniczkach, te same granatowe ciężkie zasłony w prostokątnych oknach...
Autor: lady Delphie;3
Kategoria: Tomione
Prawie nic nie widziałam, krew zalała mi oczy.
— Niech się pani nie rusza. — Ten sam łagodny kobiecy głos rozbrzmiał jakby z bliższa.
Poczułam, jak ktoś delikatnie ociera mi twarz.
Auuu – syknęłam w myślach.
— Lepiej? — zapytała ta tajemnicza kobieta.
Zamrugałam.
Klęczała przede mną kobieta o kruczoczarnych włosach, w podartej szarej sukience. Jej spojrzenie było co najwyżej zrezygnowane. Była strasznie do kogoś podobna, ale nie mogłam sobie przypomnieć do kogo.
— Dziękuję. — Mój szept był zachrypnięty.
— Współczuję, że pani tu trafiła — powiedziała kobieta.
— Ja sobie też współczuję — jęknęłam. — Kim pani jest?
Kobieta usiadła obok mnie, podciągając kolana pod brodę.
Autor: lady Delphie;3
Kategoria: Tomione
Klinga wbiła się w dłoń i zaczęła jechać w górę. Zaczęłam piszczeć, ale starałam się leżeć bez ruchu. Każde szarpnięcie powodowało dodatkowy ból.
— I jak? — zapytała kobieta, przerywając cięcie.
Zaczęłam gwałtownie łapać powietrze, starając się nie patrzeć na rozcięcie.
— Dlaczego... — Miałam ogromne problemy ze skleceniem dwóch słów. — Do czego ci jestem po... potrzebna...
— Chcesz mi coś powiedzieć, złotko? Nie musisz.
Kobieta uśmiechnęła się i ponownie wbiła nożyk. Staranie ominęła tętnicę i dojechała do ramienia, co znaczy, że nie chciała mnie jeszcze zabijać. Jeszcze.
Zerknęłam na prawą rękę. Od palców do ramienia miałam głębokie rozcięcie. Krew wylewała się na obie strony i spływała na beton.
Zwymiotowałam.
Zakręciło mi się w głowie.
[...]
W ręce trzymała najprawdziwszy łuk i strzałę. Nałożyła ją na cięciwę i podniosła.
Chcesz mnie zastrzelić? — zapytałam, ale tylko w myślach.
Jakaś dziwna mgła przysłoniła mi oczy.
Zdążyłam zobaczyć wypuszczaną strzałę.
I zrobiło się ciemno.
Autor: Szczęśliwa trzynastka
Kategoria: Sevmione

Rita popatrzyła się na nią z mieszaniną zdumienia i strachu. Hermiona poczuła, że reakcja dziennikarki nie jest udawana. Fałszywy uśmiech spełzł z jej twarzy i podskoczyła gwałtownie do młodej czarownicy chwytając ją za ramię i wbijając w nie swoje krwistoczerwone paznokcie.
- Skąd to wiesz!? – warknęła głucho.
- Mam… swoje… źródło… - wysyczała Hermiona z bólu i wyrwała się ze szponów Rity.
- Nikt nie ma prawa o tym wiedzieć, nikt! – dziennikarka wyglądała jakby chciała rozerwać dziewczynę na strzępy. – Gadaj skąd to wiesz!
- Najpierw zdradź mi szczegóły, ja je porównam z tym, co wiem, a potem wyjawię ci swoje źródło. Przekonałaś się nie raz, że potrafię dotrzymać słowa – zakomunikowała Hermiona dobitnie. – Wiem, że szantażowałaś Robardsa i myślę, że to ma związek ze stażystkami.
Rita wpatrywała się w nią z zacięciem wypisanym na twarzy. Było widać jak intensywnie myśli nad słowami przyjaciółki Harry’ego. Po dłuższej chwili odetchnęła głęboko i skurczyła się w sobie, jakby zrezygnowała z dalszej walki.
- Dobrze, powiem ci to, ale najpierw chcę wiedzieć czy tych informacji użyjesz do pogrążenia Robardsa.
- Słucham?
- Chyba nie myślisz, że uwierzyłam w jego bajki, że to nie on się z tobą spotkał? Totalny kretyn!
Autor: Szczęśliwa trzynastka
Kategoria: Sevmione

Harry nie musiała zbyt wiele myśleć, aby dojść do wniosku, że informatorem Dafne jest Pansy Parkinson. Hermionie też nie zabrało to zbyt wiele czasu, ponieważ jeszcze przed przerwą obiadową gruchnęła wiadomość, że obydwie dziewczyny walczyły ze sobą. Zdenerwowany Amos Diggory wleciał jak burza do Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów krzycząc, że zwariuje mając takie pracownice i zażądał widzenia się z Kingsleyem w celu usunięcia ich ze swojego działu. Plotki dotarły błyskawicznie do biura aurorów i wywoływały salwy śmiechu, ponieważ okazało się, że Hermiona transmutowała Pansy w taki sposób, że ta otrzymała ciało mopsa. Zanim to uczyniła Parkinson zdążyła wyczarować przeciwniczce na czubku głowy dorodną dynię. Jej ciężar sprawił, że Hermiona musiała trzymać ją na biurku i czekać w takiej pozycji na odczarowanie. Mimo odniesionych obrażeń przeciwniczki nie przestały się obrzucać inwektywami, co doprowadziło Amosa Diggory’ego do rozstrojenia nerwowego.
Skończyło się na tym, że dziewczyny zostały wysłane na przymusowy urlop aż do końca roku. Harry przesłuchał obydwie w czasie, jaki zajął Kingsleyowi postanowienie, co z nimi zrobić. Hermiona nie powiedziała zbyt wiele, zataiła wszystko, co wiedziała od Muriel i Rity. Pansy zaś snuła radośnie teorie o tym, że wszystko, co napisała Dafne to prawda.
Autor: Szczęśliwa trzynastka
Kategoria: Sevmione

Severus siedział w swojej celi i jak zwykle, po śniadaniu, czytał Proroka Codziennego. Wielki napis na pierwszej stronie ogłaszał wszem i wobec, że mija rok 1999, a zaczyna się 2000. Mężczyzna miał, co do tego faktu, ambiwalentne uczucia. Z jednej strony żałował, że nie jest to 2001 rok, ponieważ wtedy wiedziałby, że za kilka dni wyjdzie na wolność. Z drugiej strony czuł ulgę, że połowa odsiadki już za nim.
- Jeszcze rok, tylko rok – szeptał sam do siebie.
Wiedział, że da radę. Jeśli do tej pory nie zwariował to nie groziło mu na razie nic gorszego. Musiał tylko uważać na innych śmierciożerców. Większość z nich nie miało dobrych zamiarów, ale nikt nie śmiał iść w ślady Mulcibera. Severus bardzo szybko opanował umiejętność unikania ich podczas prac oraz trzymania się blisko aurorów. Wolałby umrzeć w swoim łóżku, a nie na przykład w pralni, zatłuczony drewnianymi warząchwiami, którymi mieszało się gotującą się w kotłach bieliznę więźniów. Nie da satysfakcji swoim wrogom, co to, to nie!
Autor: Charlotte Petrova
Kategoria: Dramione

– Moja matka jest chora – mówi.
Blaise w końcu spogląda na niego. W jego wyrazie twarzy nie ma kpiny, ani ironii, które nigdy go nie opuszczają, jednie szczere zdziwienie.
– Co się stało?
– To długa historia, a mówiąc pokrótce; po Bitwie w Departamencie Tajemnic w domu zjawili się śmierciożercy, mnie wtedy nie było, a ojciec siedział w Azkabanie. Rzucili na moją matkę nieuleczalną klątwę, która powolnie ją wykańcza, by ostatecznie doprowadzić do… – zawiesza głos.
– Do śmierci? – pyta Blaise, jego oczy wyrażają współczucie. Bardzo szanuje panią Malfoy, która zawsze jest skłonna mu pomóc, gdy nie radzi sobie w domu z matką. Nie jest w stanie wyobrazić sobie Malfoy Manor bez niej, ona wnosiła do tego domu nieco światła, które tak usilnie starał się stłumić ojciec Draco.
– Tak, do śmierci…
Autor: Charlotte Petrova
Kategoria: Dramione

– Moja matka jest chora – mówi.
Blaise w końcu spogląda na niego. W jego wyrazie twarzy nie ma kpiny, ani ironii, które nigdy go nie opuszczają, jednie szczere zdziwienie.
– Co się stało?
– To długa historia, a mówiąc pokrótce; po Bitwie w Departamencie Tajemnic w domu zjawili się śmierciożercy, mnie wtedy nie było, a ojciec siedział w Azkabanie. Rzucili na moją matkę nieuleczalną klątwę, która powolnie ją wykańcza, by ostatecznie doprowadzić do… – zawiesza głos.
– Do śmierci? – pyta Blaise, jego oczy wyrażają współczucie. Bardzo szanuje panią Malfoy, która zawsze jest skłonna mu pomóc, gdy nie radzi sobie w domu z matką. Nie jest w stanie wyobrazić sobie Malfoy Manor bez niej, ona wnosiła do tego domu nieco światła, które tak usilnie starał się stłumić ojciec Draco.
– Tak, do śmierci…
Autor: Pisarka
Kategoria: Fremione

-Narcyza Malfoy miała siostrę.-Rozpoczął swoją opowieść.
-Bellatriks.-Powiedziała.
-Tak, miała również Andromedę.
-Andromedę Tonks.-Na razie wszystko wiedziała.
-Mało kto wie, że miała jeszcze jedną. Najmłodszą. Emeryncję.-O tym nie miała pojęcia. Postanowiła już się nie odzywać i wysłuchać do końca.-Rodzice byli z niej bardzo dumni. Wręcz pękali z dumy. Była z nich wszystkich najładniejsza. Miała długie, kruczoczarne włosy, błękitne oczy i szlacheckie rysy. Nie musieli jej za wiele uczyć, wiedziała, jak trzeba zachowywać się, jako arystokratka. Nie wykazywała za to umiejętności magicznych, ale wiedzieli, że to nastąpi. Chowała się zdrowo, rosła, robiąc się coraz piękniejszą. Rodzice wpajali jej "złote" zasady i czekali na list z Hogwartu. Już mieli zaplanowane przyjęcie na jej cześć w dzień, w którym miała otrzymać list. Czekali na sowę i czekali, aż w końcu sami wybrali się do zamku, żeby wyjaśnić tę nieścisłość. Okazało się, że nie ma dla niej listu. Emeryncja okazała się charłakiem.
Autor: Pisarka
Kategoria: Fremione

-Jak wiecie Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać powrócił.
-Bo on tak mówi?-Ktoś krzyknął.
-Po co tutaj przychodziłeś skoro nie wierzysz?-Warknął Ron, ale odpowiedziała mu cisza.-Obecne lekcje obrony przed czarną magią na pewno nam nie pomogą, gdy będziemy musieli walczyć. Dlatego ten pomysł z lekcjami. Harry byłby naszym nauczycielem. On z nas wszystkich wie najwięcej.
-Niech Harry opowie o tym, jak zginął Cedrik.-Usłyszeli męski głos.
-Nie i jeśli przyszliście tutaj, żeby posłuchać o tym, to was rozczaruję.-Powiedział hardo Harry.-Przykro mi Ron, nie będzie spotkania z ciekawym człowiekiem.-Szepnął przyjacielowi do ucha.
-Ale Harry załatwił Sami-Wiecie-Kogo na pierwszym roku!-Krzyknął Colin.
-I załatwił bazyliszka w drugiej klasie.-Dodał Justyn. Zapadła martwa cisza.
-Więc jak będziemy się nazywać?-Zapytał radośnie George.
-Gwardia Dumbledore'a.-Odrzekł po chwili poważnym głosem Potter.
Przysunęli stolik za którym usiadł Harry wraz z Ronem. Oboje pierwsi wpisali się na kartkę. Każdy czekał na ruch czyjeś osoby, więc Ben postanowił udowodnić, że można im ufać. Popchnął dziewczynę w kierunku stolika i trzymając ją za ramię przepychał się przez tłum uczniów. Wszyscy patrzyli na nich zaskoczeni i oburzeni, że śmiali się tu pokazać. Bali się, że zaraz pójdą na skargę do Umbridge. Ale oni podeszli do stolika. Potter nadal trzymał kartkę. Spojrzał na Rona, ale ten tylko wzruszył ramionami, więc skierował swój wzrok na Hermione i Bena, którzy czekali na pióro.
Harry musiał podjąć ciężką decyzję. Przyjaźnił się z Hermioną bardzo długą i nie mógł uwierzyć, by pomagała Umbridge, ale jeśli rzeczywiście jest jej szpiegiem ich plan legnie w gruzach.

Autor: Pisarka
Kategoria: Fremione

-Masz mi natychmiast opowiedzieć co między wami się zdarzyło!
-To Hermiona spaceruje sobie z jakimś tam Benem po peronie, ale i tak krzyczysz na mnie?-"No własnie, nie ma jej tutaj, więc gdzie może być? Na pewno będzie bajecznie..."
-Przestań!-Pani Molly traciła cierpliwość."..."-Mamo, to co się stało między nami, to wyłącznie moja i Hermiony sprawa.
-Ale powiesz mi to po dobroci, albo...
-Dobrze, już dobrze.-Wolał nie wiedzieć.
-No więc tak, wszystko zaczęło się piątego lipca, kiedy przyjechała do Nory...
-Fred, na miłość boską! Mów o Hogwarcie!
-Aaa, o Hogwarcie, no to wiecie, to zamek, którego...-Z całej siły uderzyła go ścierką w głowę. Trochę zabolało.-Ona dużo się uczyła, a ja...ja miałem swoje sprawy i tak wyszło.-Nikt mu w to nie uwierzył.-Och, no dobrze, chcecie znać prawdę? Dobrze, powiem wam. To był zakład.-Patrzyli na niego, jakby był przybyszem z innej galaktyki.-Zakład. Żart. Między mną,a Georgem, ile z nią wytrzymam i zarobiłem pięć galeonów.-Spróbował się uśmiechnąć. Miał teraz szansę, by powiedzieć, jak to wszystko się stało, ale nie, był zwykłym tchórzem.

PHENYLETHYLAMINEE
Autor: Irlandka
Kategoria: Miniaturki Dramione

— Nie mogę cię dłużej zatrudniać, Granger — powiedział Draco. Hermiona wytrzeszczyła oczy. Strata pracy mogła równocześnie oznaczać przegranie wojny, dlatego musiała się targować, ale nie miała dosłownie nic, co on mógłby chcieć. A może było coś takiego?
Mini jest typowo +18, wojenny temat, o poświęceniu Hermiony.
Autor: Hermiona Granger
Kategoria: Historie o Hermionie, miniaturki

- To oczko w głowie Jamesa. Jego mała córeczka – zaśmiała się Lily.
- Jak daliście jej na imię? – zapytał Syriusz przyglądając budzącej się dziewczynce. Mała przetarła oczka i spojrzała wprost na Syriusza, który pod wpływem intensywnego koloru jej oczu, cofnął się o jeden krok.
- Hermiona. Hermiona Jane Potter – powiedziała Lily uśmiechając się ciepło.
Autor: Lilith Lilith
Kategoria: Historie o Hermionie

- No proszę, cóż za niespodzianka. Czyżby córką Calla, była najlepsza przyjaciółka Pottera? To dopiero spodoba się Panu... - zaśmiał się szyderczo i skierował różdżkę w jej stronę. Ona jednak była sparaliżowana. W dodatku nie miała pojęcia, skąd ten człowiek może znać jej ojca, który jest tylko mugolem...
Już czuła oddech śmierci na barkach. Nie łudziła się nawet, że może wyjść z tego cało. W końcu stała bezbronna przed mordercą. Znikąd ratunku. Zamknęła oczy z oczekiwaniem na śmiercionośne zaklęcie. Już widziała oczami wyobraźni, jak je ciało pada bez ruchu na ziemię. Jak życie z niej uchodzi. Chciała to mieć za sobą.
Niespodziewanie, ściana za Śmierciożercą wybuchła, przygniatając go. Siła uderzenia powaliła Gryfonkę. Gdy wyszła z oszołomienia, zaczęła się rozglądać za przyczyną tego zdarzenia. I wtedy po raz kolejny tej nocy przeżyła szok. Nie wiedziała, czy to jej psychika wariuje, czy On naprawdę stał przed nią. Przecież to nie było możliwe. Był w końcu martwy, ale postać przed nią, nie wyglądała na ducha. Wstała szybko i podeszła do osoby stojącej naprzeciwko. Dopiero gdy dotknęła jego ramienia, upewniła się, że stoi przed nią osoba, nad której grobem stała jeszcze dwa dni temu.
- Dziadek?
Autor: Mrs M.
Kategoria: Dramione

— Mamo, patrz, pierwsza gwiazdka! — krzyknęła Sophie, pokazując palcem w niebo. Podążyłam wzrokiem w to miejsce i zauważyłam świecący, czerwony punkcik, migający i powoli oddalający się z każdą sekundą. Samolot, lecący gdzieś, rzeczywiście wyglądał na pierwszy rzut oka, jak gwiazda.
— Sophie, to jest…
— Rzeczywiście bardzo ładna gwiazda — przerwał mi Draco, stojący obok mnie. Rzucił mi wymowne spojrzenie i zerknął na Sophie, zapatrzoną w niebo. Jej szeroko otwarte oczy wskazywały na to, że jest naprawdę zachwycona. Cicho się zaśmiałam, patrząc na mężczyznę. Pokiwałam z uznaniem głową i zdałam sobie sprawę z tego, że gdyby pozwolił mi dokończyć, najprawdopodobniej spędzilibyśmy jeszcze więcej czasu przy parapecie, wypatrując gwiazd.
— Najpiękniejsza — szepnęłam.
Autor: Pastelight
Kategoria: Dramione

Gdy dotarłam do cieplarni, zdziwił mnie widok Neville’a, który stał w progu i zbierał pieniądze od kolejnych osób, po czym machał im, że mogą wejść.
Co tu się…
-Hermiona! – prawie pisnął Neville, chowając za siebie plik banknotów i momentalnie purpurowiejąc na twarzy. Zmrużyłam oczy, zaglądając do środka, ale nic nie zobaczyłam, poza tym co było tam zawsze. Ale nie było też żadnych uczniów, więc musiałabym być głupia, żeby nie zauważyć, że rzucono na pomieszczenie zaklęcie maskujące.
-Co tu się dzieje?
-Sss-skąd wiedziałaś żeby tu przyjść?
Hm. No przecież nie powiem, że Malfoy mnie zaprosił.
-Blaise dał mi znać.
Neville ukrył zdziwienie na twarzy i odchrząknął.
-Cóż, w ttt-takim razie zapraszam. Mam nadzieję, że mnie nie podkablujesz za to.
-No coś ty Neville, co takiego to może być żebym miała na ciebie kablować? – zaśmiałam się i weszłam do środka cieplarni, gdzie od razu odrzucił mnie charakterystyczny, gęsty zapach i uczniowie tłoczący się z jednego pomieszczenia do drugiego.
To była plantacja marihuany.
Neville Longbottom uprawiał marihuanę na terenie szkoły.
MARIHUANĘ!
Autor: Monemi
Kategoria: Sirmione

— Ej! Lily ostatnio posyła mi ukradkowe spojrzenia — oświadczył, targając i tak rozczochraną, kruczoczarną czuprynę.
— Tak ukradkowe, że tylko ty je zauważasz — rzekł — oczami wyobraźni… — dodał. — Jeszcze nie domyśliłeś się, że jeśli zrobisz coś jej — wskazał na Gryfonkę — to Lily się o tym dowie? — Spoczął po przeciwnej stronie łóżka.
— Cały czas się wściekasz za tę kąpiel przeciw pchłom? — Może zamienienie Blacka w psa i lewitowanie go do wanny pełnej piany nie było najmilszą rzeczą, jaką robi się przyjacielowi, ale bez przesady… James podrapał się po brodzie, zastanawiając się, co ugryzło dziś Syriusza, który po prostu zaprzeczył ruchem ręki.
— Mia krzyknęła, kiedy mnie zobaczyła.
— I o to chodzi? Łapo, ja też bym się nieźle przeraził, gdybym zobaczył cię nago — wyznał z udawaną powagą, poprawiając okulary.
— Ostatnio jak sprawdzałem, to Mia była zachwycona moim ciałem — pochwalił się. Jego usta wygięły się w szelmowskim uśmiechu. — Ale to nie było to — wyznał po chwili, momentalnie strapiony. — Ona wyglądała, jakby mnie nie poznała. — Hermiona przez te sześć lat patrzyła na niego różnie: raz jak rozwścieczony hipogryf, raz niczym bazyliszek, aczkolwiek nigdy nie tak, jak kilka minut temu.
~E.

1 komentarz:

  1. Trzy razy czytałam nick przy pierwszym tekście i mówię - pomyliłyście się, czy jak?:D Po czym przypomniałam sobie, że Jeanne (często bez kropki) posługuję się wszędzie indziej, poza blogosferą :D Dodatkowo to bardzo popularny nick, ale moja mina w tym momencie... xD

    OdpowiedzUsuń

szablon wykonany przez oreuis